wtorek, 24 listopada 2015

Trasa begowa w Tczewie


W ostatni weekend miałem przyjemność być w Tczewie. Bywam tam raz na rok, w drugiej połowie listopada - od kilku lat, właśnie w tym terminie odwiedzam znajomych. Schemat wizyty jest prosty. Przyjeżdżam o mniej lub bardziej późno-wieczornej porze w piątek po pracy. W sobotę rano wstaję i albo biegnę koło południa albo nie. Jeśli nie, to wtedy biegnę w niedzielę rano. Po południu natomiast wracam do domu. Poniżej przedstawiam moją trasę biegową.


Trasa to niecałe 12 km. Około 100m podbiegów i zbiegów. Większość prowadzi polną drogą, jest też trochę chodników, kawałek asfaltu i schodów. Widoki niesamowite i zapierające dech w piersiach - 3x P: przestrzeń, przyroda, pustka. W skrócie: połowa trasy prowadzi wałem między polami, po prawej stronie Wisły - czyli: Wisła, pole, wał na którym jesteśmy, pole-pole, horyzont. Prawie zawsze spotykam jakieś dzikie zwierzęta - tym razem osiem sarno-podobnych i jeden czy to dziki pies czy lis.

Z racji terminu wizyty pogoda jest raczej jesienna. Temperatura oscyluje koło 0°C. Zwykle jest wilgotno. Parę lat temu zdarzyło się, że  biegłem późnym sobotnim popołudniem, a właściwie już wieczorem, w deszczu. Pierwszy w życiu bieg w deszczu! W zeszłym roku, o ile dobrze pamiętam, było sucho, ale dość porządnie wiało. W tym roku bezwietrznie, ale miałem okazję sprawdzić pierwszy śnieg! Było super! :)

No więc co nas czeka na poniższej trasie?

Biegniemy w dół Wisły, aż do mostu. Trasa prosta i łatwa - chodnik i kostka. Wbiegamy na most (o tym więcej poniżej) i nim przekraczamy Wisłę. Biegniemy kawałek szosą idącą od mostu - obecnie całkowicie pusta, łączy nieczynny most z resztą cywilizowanego świata. Z szosy wbiegamy na wał ziemny. Dalej już, aż do kolejnego mostu, wałem. W niedzielę rano biegło się dość ciężko - możliwości były dwie: koleiny ze stojącą pośniegową wodą lub trawa ze śniegiem. Trawa i śnieg były milsze, ale cięższe w poruszaniu, woda była - mokra. Ja wybrałem wodę.
Tuż przed mostem, zgodnie z tym jak prowadzą koleiny, zbiegamy z wału i po kilkudziesięciu metrach wdrapujemy się po schodach na most. Przebiegamy most bardzo przyjaznym traktem pieszym i zaraz za mostem skręcamy w prawo w polną drogę. Tu trochę górek i dołków, ale po chwili dobiegamy to drogi ułożonej z sześciokątnych kostek betonowych. Dalej wśród domów jednorodzinnych aż do końca drogi. Przedłużeniem drogi jest ścieżka wydeptana do gołej ziemi na szerokości 20-30 centymetrów, dochodzi ona do kładki pieszej i po przekroczeniu jej znajdujemy się na ulicy, gdzie do dyspozycji mamy ulicę, chodnik lub ścieżkę wyłożoną drobnym tłuczniem. Tym sposobem dobiegamy do miejsca startu.



Uwaga: To o czym należy pamiętać to fakt iż na chwlę obecną trasa ma charakter jedynie wirtualny. Jest tak w związku z faktem całkowitego zamknięcia mostu pieszego. Poniższej trasy nie da się przebiec, chyba, że przekroczymy most kolejowy - na który wstęp jest wzbroniony. Most jest monitorowany i wejście na niego grozi mandatem.

Na moście kolejowym jest wystarczająca ilość miejsca dla pociągów i pieszych - pieszy raczej zmieści się zarówno po wewnętrznej (nie próbowałem) jak i  zewnętrznej (nie napiszę że spróbowałem, bo wtedy znaczyłoby to, że złamałem zakaz) stronie przęseł. Biegnie się po mocnej metalowej kratce o niewielkich oczkach. Jest solidna barierka, więc nawet pędzący pendolino nie powinien zrobić krzywdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz